O nagradzaniu jedzeniem, czyli wrzuć monetę!

O nagradzaniu jedzeniem, czyli wrzuć monetę!

        Często spotykam się z opinią, że nie należy dawać koniom przysmaków z ręki. Koń nie powinien utożsamiać człowieka z cukierkami, a nagradzanie jedzeniem demoralizuje, rozprasza i skupia uwagę na kieszeniach. To fakt, że w ten sposób można konia skutecznie i szybko „rozpuścić”, ale przestrzegając kilku prostych zasad można tego uniknąć, a w zamian uczyć dużo szybciej, zmniejszać stres, wyzwalać pozytywne skojarzenia i emocje. W tym artykule znajdziecie kilka rad, jak uniknąć problemów i mieć same korzyści z obdarowywania konia przysmakami.

        Jedzenie, a zwłaszcza cukier wywołuje natychmiastowe pobudzenie struktur mózgowych, w tym tzw. „układu nagrody”, który odpowiada za powstanie uczucia przyjemności lub satysfakcji, między innymi przez zwiększenie stężenia dopaminy. Właśnie dlatego, spośród wszystkich form nagradzania jedzenie ma największą wartość. Mówiąc najprościej, konie uwielbiają jeść, więc  można to wykorzystać, bo efekty uczenia mogą być najszybsze i najbardziej trwałe.

 

Przepis na uczenie złych nawyków

        Typowym przykładem uczenia rzeczy niepotrzebnych jest domaganie się jedzenia, czyli natarczywe grzebanie, kopanie w boks albo wchodzenie na człowieka. Koń jest wyjątkowo bystrym obserwatorem, więc szybko rejestruje i zapamiętuje sytuacje, w których dostaje marchewkę. Będzie powtarzał każde zachowanie, niekoniecznie eleganckie, które przyniosło mu korzyść. Jeśli wchodzisz do boksu i obdarowujesz go dopiero wtedy, kiedy ustąpi Ci miejsca, będzie odsuwał się uprzejmie za każdym razem, żeby zdobyć przysmak. Jeśli dajesz mu go, kiedy wchodzi na Ciebie i wsadza nos do kieszeni, masz jak w banku, że nauczysz go po sobie deptać.

        Bieganie po boksie albo kopanie w drzwi też należą do repertuaru wyuczonych przez człowieka nawyków, za które, kiedy staną się nieznośnie uciążliwe, koń będzie później karcony. Dlatego pierwsza zasada brzmi: Nie dawaj koniowi przysmaków, kiedy próbuje się ich domagać. Lepiej nie marnować kilogramów marchewek na tworzenie „potwora”, a w zamian skupić się na uczeniu rzeczy przydatnych.

 

Czy się stoi, czy się leży, wypłata się należy

        Sprawianie koniowi przyjemności marchewką czy cukrem wynika z chęci okazania mu troskliwości i przyjaźni. Chcemy stworzyć bliskość i brak stresu, zrekompensować samotne stanie w boksie i to, że zmuszamy go do pracy dla naszej przyjemności. Uważam, że nie ma w tym nic złego, wielu z nas przyjeżdża do konia nie tylko po to, żeby na nim jeździć, ale jedzenie nie może służyć do rozpieszczania. Tworzenie pozytywnej relacji i troskliwość nie równa się spełnianiu zachcianek. Dawanie koniowi przysmaków tylko dlatego, że jest koniem w efekcie wcale go nie uszczęśliwia. Żeby nagroda motywowała, wzmagała determinację, dawała radość i zapał do działania, musi być efektem jakiegokolwiek wysiłku, trzeba ją zdobyć. Jeśli tego brakuje, po jakimś czasie staje się zwyczajną codziennością, czymś, co po prostu „się należy”, traci wartość nagradzającą i przestaje cieszyć. Podobnie jak z dziećmi, które dostają za dużo zabawek.

        Zasada druga: na przysmaki koń musi zapracować. Zawsze znajdzie się coś, co mógłby dla nas zrobić. Nie muszą to być rzeczy skomplikowane, chociaż zawsze wymagają poświęcenia więcej czasu i uwagi, niż po prostu wetknięcie mu do pyska marchewki. Na początek przydaje się nauka uprzejmości, czyli…

Kultura odbierania nagrody

        Jest to pierwsza rzecz, której trzeba konia nauczyć, żeby móc nagradzać go przysmakami. Trzymając smaczek w zamkniętej dłoni dajemy go dopiero wtedy, kiedy uprzejmie się odsunie albo przynajmniej odwróci głowę. Koń szybko się też uczy, co oznacza gest wkładania ręki do kieszeni. Żeby skojarzył przysmaki wyłącznie z wykonaniem zadania, trzeba je wyjmować wcześniej. Będzie oczywiście wiedział, że wyjmujesz nagrodę, ale musi też wiedzieć, że Ty decydujesz, kiedy i za co ją dostanie.

        Tym bardziej dotyczy to dawania przysmaków z siodła. Wystarczy kilka poczęstunków i sięganie do kieszeni powoduje koniec pracy, stop i głowa do góry. To jest sytuacja, w której nie można konia obdarować, nawet jeśli na to zasłużył. Musi ponownie ruszyć np. stępem i cierpliwie poczekać. Konie zwykle szybko uczą się tych zasad i akceptują je, jeśli tylko jeździec jest konsekwentny.

   Wrzuć monetę!

        Przeciwnicy nagradzania jedzeniem najbardziej obawiają się, że stanie się to koniecznością. Koń przyzwyczajony, że za każdym razem jest nagradzany przysmakiem, nie będzie pracował „za darmo”. To niestety prawda, bo każdorazowo możemy nagradzać wyłącznie za wykonywanie zadań, które są dla konia nowe. Ćwiczenia, które już zna i umie można nagradzać tylko sporadycznie. Wycofywanie nagród powinno następować stopniowo, w miarę postępów w uczeniu. Tylko wtedy możemy liczyć na pełne zaangażowanie i motywację do dalszej pracy. Ten psychologiczny mechanizm dotyczy również nas, dlatego można go wyjaśnić na przykładzie np. gry w piłkę. Kiedy na początku kilka razy pod rząd przegrasz, prawdopodobnie się zniechęcisz i stwierdzisz że to mało interesująca gra. Jeśli od początku za każdym razem będziesz wygrywać, najpewniej polubisz ten sport i nabierzesz przekonania, że jesteś w tym dobry. Jednak później Twoje zaangażowanie i motywacja do gry utrzyma się tylko dlatego, że raz wygrywasz, a raz przegrywasz i nigdy nie wiesz jaki będzie wynik meczu. Jeśli wygrana będzie za każdym razem zagwarantowana, przestaniesz się o nią starać, a z czasem przyjdzie zniechęcenie i poszukasz sobie ciekawszego zajęcia. Żeby koń utrzymał zapał do pracy musi wiedzieć, że nagroda jest w zasięgu, ale nie może wiedzieć, za którym razem ją dostanie.

 

  Konie też lubią zarabiać

        Jeśli bardzo chcesz sprawić koniowi frajdę, zamiast na „dzień dobry” wrzucać dwa kilo marchewki do żłobu, wyciągnij go z boksu i wymyśl mu jakieś zadanie, za które będzie te marchewki dostawał. Naucz go np. opuszczać głowę przy zakładaniu kantara, podnosić nogi na żądanie, ustępować od nacisku, albo czegokolwiek, co przyda się w jego codziennej obsłudze. Mogą to być ćwiczenia rozciągające szyję i grzbiet, większość koni je lubi i chętnie wykonuje. Można podejść do tego bardziej ambitnie i uczyć sztuczek, albo urządzać zabawy z akcesoriami, typu piłki, podesty czy płachty. Najprzyjemniejszym efektem jest to, że konie zaczynają bardziej lubić kontakt z człowiekiem, chętniej uczą się i wykonują polecenia, nabierają odwagi i zaufania, otwierają się na nowe wyzwania, stają się bardziej nastawione na zadania, aktywniejsze w pracy i ciekawskie. Jest to też doskonały sposób na odstresowanie po wysiłku treningowym. Nie marnujmy marchewek!

Zdjęcia 1-3: pixabay.com;  4-5: ze zbiorów własnych

Dodaj komentarz

Zamknij