O habituacji, czyli strach ma końskie oczy!

O habituacji, czyli strach ma końskie oczy!

        Ujeżdżenie to chyba jedyna dyscyplina sportu, w której publiczność podczas występu musi zachować ciszę i spokój, a jeden błysk flesza może zniweczyć marzenie o wygranej. Gdyby nie skłonność koni do nadmiernego pobudzenia emocjonalnego, praca z nimi byłaby znacznie łatwiejsza i bardziej bezpieczna. Wydaje się nawet, że konie przeżywają strach z dużo większą intensywnością niż ludzie. Może tak być, bo w trakcie ewolucyjnego rozwoju gatunku osobniki mniej ostrożne padały ofiarą drapieżników, a płochliwość zwiększała szansę na przetrwanie. 

        Nam ewolucja przypisała cechy bardziej drapieżnicze. W sytuacji zagrożenia, kiedy u drapieżnika powstaje dylemat „lać czy wiać?” (figth or flight response), koń najczęściej tego dylematu nie ma, bo jeśli tylko może, wybiera „wiać!”. Zapewne dlatego, uważamy za nieracjonalne i tracimy czasem cierpliwość, kiedy w rogu ujeżdżalni nasz koń uparcie „widzi smoki”, stanowczo odmawia skoku przez nietypową przeszkodę, rzuca się do ucieczki na widok krowy albo skrupulatnie omija kałuże.

Czym jest habituacja?

        Habituacja jest prostą formą uczenia się, którą możemy nazwać przyzwyczajaniem. Konie uczą się nie reagować na stresujące sytuacje kiedy nabiorą przekonania, że są dla nich niezagrażające. Jeśli mamy możliwość oswoić konia z dowolną sytuacją, miejscem czy przedmiotem, które są dla niego nieznane, może to być zadanie dość łatwe. Gorzej, jeśli musimy przekonać go do sytuacji lub miejsc, które już zna, ale wywołują w nim negatywne skojarzenia lub przygotować go do przebywania w nieznanym, stresującym otoczeniu (np. na zawodach), gdzie wszystko może się zdarzyć.

 Dlaczego konie się boją?

        Zarówno nam, jak i koniom przeważającą część informacji o otoczeniu dostarczają wzrok i słuch. Uszy konia są w ciągłym ruchu, za pomocą ponad dwudziestu mięśni mogą obrócić się o 1800, co umożliwia szybkie zlokalizowanie źródła dźwięku. Zakres słyszalności u koni to 14 Hz do 25 kHz (u człowieka 20 Hz do 20 kHz), stąd ich większa niż nasza wrażliwość na głośne dźwięki. Żeby zrozumieć jak koń widzi trzeba sporej wyobraźni, bo różnice między nami są duże. 

        Wyobraź sobie, że widzisz wszystko dookoła, do tego stopnia, że nie potrzebujesz już lusterek w samochodzie, chociaż nie jesteś w stanie ocenić odległości, w jakiej znajdują się nadjeżdżające samochody. Martwe pole widzenia masz pod nogami i z tyłu, ale jest wąskie i żeby zobaczyć co tam jest wystarczy Ci lekki obrót głowy. W otoczeniu Twój wzrok wykrywa głównie to, co się porusza, nawet liście na drzewach (w wietrzny dzień trudno się skupić na czymś innym). Poza tym, nawet o zmierzchu nieźle widzisz kształty, ale gorzej z kolorami. Świat jest zielono – żółto – pomarańczowy. Wszystko inne jest szare i nieostre. Wyjątkowa wrażliwość na światło powoduje, że białe plamy odcinają się wyraźnie od reszty otoczenia a refleksy światła są dużo bardziej widoczne. Jeśli taki sposób widzenia i słyszenia zestawimy z wyjątkową wrażliwością emocjonalną, jaką z natury mają konie, nic dziwnego, że tak wiele rzeczy je przeraża.

Czego konie się boją?

         Oprócz lęku przed gwałtownym ruchem, światłem, głośnym dźwiękiem czy ciasną zamkniętą przestrzenią, konie boją się niekonsekwencji w otoczeniu. Jeśli jakiś element do niego nie pasuje, bo wyróżnia się kształtem lub kolorem, często wywołuje strach. Np. jeśli koń zobaczy kostkę siana leżącą na środku leśnej drogi, początkowo będzie bał się do niej zbliżyć. Ta sama kostka leżąca na środku stajennego korytarza będzie dla niego czymś normalnym. Niekonsekwencją są też duże, białe plamy na krowie, które w oczach konia kolorem i kształtem wyraźnie odcinają się od otoczenia.

        Istotne jest zaobserwowanie, co dokładnie powoduje u konia lęk, bo nie zawsze jest to tak oczywiste, jak z początku mogłoby się wydawać. Mogą to być np. elementy otoczenia albo ludzie i ich zachowanie. Znałam kiedyś konia, który odmawiał wejścia do przyczepy tylko wtedy, kiedy przednie drzwi były zamknięte i w środku było ciemno. Po ich otwarciu wchodził bez problemu. Inny z kolei nie bał się wnętrza przyczepy nawet kiedy było ciemne, ale miał problem z wprowadzaniem, bo bał się ruszyć do przodu, kiedy stał czterema nogami na trapie. Żeby zachęcić go do wejścia wystarczyło unieść mu zadnią nogę i przestawić w bok tak, żeby poczuł lepszą równowagę. Właściwa interpretacja źródła lęku pomaga go eliminować, dlatego zamiast kwitować sprawę stwierdzeniem, że koń czegoś „nie chce”, warto uważnie obserwować jego zachowanie.

Jak przekonać konia, żeby przestał się bać?

         Ponieważ koń nie jest w stanie strachu powstrzymać, ani nad nim zapanować, nie możemy go za strach karać. Z wyjątkowo lękliwymi końmi praca jest czasem uciążliwa i wymaga cierpliwości. Częstą praktyką jest przepychanie na siłę (tzw. „zalewanie bodźcem”), kiedy np. odmawia wejścia do przyczepy czy skoku przez nietypową przeszkodę. Wystawiamy konia na stresującą sytuację, nie dając możliwości ucieczki tak długo, aż podda się i przekona, że nie stanowi dla niego zagrożenia. Może to być szybka i skuteczna metoda na rozwiązanie problemu, ale wymaga dużego doświadczenia i wyczucia, bo może wywołać silną reakcję obronną, niesie ze sobą ryzyko, że nie tylko strach nie ustąpi, ale nasili się, a utrata zaufania do człowieka spowoduje coraz większe nieposłuszeństwo.

        Problem z ludźmi polega na tym, że ponad wszystko oczekujemy szybkich efektów. Zachwyca nas praca „zaklinaczy”, którzy w pięć minut doprowadzają konia do uległości, tracimy cierpliwość, jeśli po tygodniu nie ma efektów uważając, że coś idzie nie tak. Tymczasem szybkie efekty są spektakularne, ale wyjątkowo nietrwałe. Wszelkie sukcesy wymagają utrwalania, po dwóch krokach do przodu robimy krok w tył i najtrudniej nam to znieść, a im większa nasza niecierpliwość i oczekiwania, tym większego możemy spodziewać się oporu.

        Najczęstszym powodem uporczywego płoszenia się w tym samym miejscu lub w tych samych okolicznościach są siłowe „przepychanki”. Koń zaczyna kojarzyć określone miejsce lub sytuację z konkretnym, nieprzyjemnym, stale powtarzanym przez człowieka zachowaniem. Z czasem pierwotna przyczyna strachu może już nawet minąć, ale konsekwentna ucieczka z tego miejsca pozostanie, ponieważ koń przewiduje, że tam mocniej zadziała wędzidło, ostroga lub bat. W takiej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest „przeuczenie”, czyli przerwanie nieprzyjemnych dla konia działań i skojarzenie tego miejsca z czymś przyjemnym (np. smaczkiem, przerwą w pracy, jakąkolwiek formą komfortu). Konieczna jest przy tym cierpliwość, bo skojarzenia powstałe pod wpływem lęku są wyjątkowo trwałe i odporne na wygaszanie, tym bardziej im dłuższą mają historię.

        Jeśli więc Twój koń boi się konkretnego miejsca na ujeżdżalni, przerwij trening i poświęć temu czas. Zatrzymaj go w odległości, którą uważa za bezpieczną, bo tylko w tej odległości możesz zabronić mu ucieczki. Wyłącz wszystkie oczekiwania i stopniowo, cierpliwie zachęcaj do podejścia. Wyobraź sobie, że chcesz skoczyć na bungee. Kiedy już prawie podejmujesz decyzję, ale jeszcze się wahasz, ktoś podchodzi do Ciebie z tyłu i popycha. W tym momencie z pewnością strach powróci, natychmiast się wycofasz i poczujesz złość, że ktoś cię ponagla. To samo czują konie, kiedy zachęta zamienia się w presję. Czasem strach jest na tyle duży, że trzeba zsiąść i podprowadzić konia w ręku, czasem wystarczy mu tylko dłuższy czas do zastanowienia, czasem też udaje się zamienić obawę w zaciekawienie czymś nowym. Kluczem jest wytworzenie pozytywnych skojarzeń.

Zaufanie trzeba wypracować…

        Żeby w dłuższej perspektywie uniknąć opisanych powyżej sytuacji trzeba potraktować habituację jako proces rozłożony na długi czas. Tymczasem trening młodego konia sportowego, oprócz mniejszego stopnia trudności, nie różni się często od treningu koni starszych. A szkoda, bo to jest najlepszy czas, żeby przygotować go do przyszłych obciążeń nie tylko fizycznych, ale również psychicznych. Im młodszy koń, tym bardziej jest zazwyczaj ciekawski, ma mniej złych doświadczeń i większą gotowość do poznawania świata. Warto więc popracować nie tylko nad techniką, ale również nad psychiką młodego konia.

        W trakcie zawodów czy wyjazdów nasz koń będzie musiał wykazać się opanowaniem w sytuacjach, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Dlatego w codziennej pracy trzeba jak najczęściej stawiać przed nim wyzwania, wymagające pokonywania lęku i niepewności. Jedynym warunkiem jest to, żeby zawsze kończył sesję treningową z przekonaniem, że jego strach był nieuzasadniony. Można wykazać się kreatywnością w wyszukiwaniu przerażających miejsc i obiektów, różnorodności skakanych przeszkód, przyzwyczajać do biegających psów, gwałtownych ruchów, głośnej muzyki, mogą to być również płachty, podesty, torby foliowe, zwisające frędzle, parasole, piłki itp. 

        Im większa liczba miejsc, przedmiotów, kolorów, kształtów czy dźwięków, z którymi koń się oswoi, tym większa szansa na uruchomienie mechanizmu generalizacji. Jest to proces związany z uczeniem się, w którym koń przestanie reagować strachem praktycznie na wszystkie nowe sytuacje, jeśli będą nawet w niewielkim stopniu podobne do tych, które już poznał i uznał za bezpieczne. Warto zainwestować czas i wysiłek w tego typu pracę, ponieważ mamy szansę mieć młodego konia, który swoim zachowaniem na zawodach dorównuje koniom starszym i doświadczonym.

Źródła:

Christensen, J. W., Zharkikh, T., Chovaux, E. (2011). Object recognition and generalisation during habituation in horses. Applied Animal Behaviour Science 129, 83-91.

Christensen, J. W., Zharkikh, T., Ladewig, J. (2008). Do horses generalise between objects during habituation?  Applied Animal Behaviour Science 114, 509–520.

Saslow, C. A. (2002). Understanding the perceptual world of horses. Applied Animal Behaviour Science, 78, 209-224.

Zdjęcie: pixabay.com

Dodaj komentarz

Zamknij