O karze i karaniu, czyli nie każdy trening czyni mistrza.

O karze i karaniu, czyli nie każdy trening czyni mistrza.

        W poprzednim artykule zachęcałam Was do motywowania koni poprzez częste, choć umiejętne nagradzanie. Tym razem napiszę więcej o karaniu, jako że wybór właściwego podejścia wywołuje wiele dyskusji i wątpliwości. Kara niewątpliwie jest skuteczna, ponieważ przynosi natychmiastowe efekty, przy czym niektórzy uważają, że brak rygoru i kar demoralizuje i przyczynia się do nieposłuszeństwa. Inni z kolei uznają karanie za przeżytek, przyczynę lęków, nerwic i agresji, całkowicie odrzucając karanie jako metodę niehumanitarnego traktowania zwierząt. Osobiście jestem przeciwniczką tak skrajnych przekonań, co postaram się dalej wyjaśnić na podstawie naukowej wiedzy i własnego doświadczenia.

Co dla konia jest karą?

        W jeździectwie użycie presji jest niemożliwe do wyeliminowania, ponieważ jest to podstawa naszej pracy z końmi. Wszystkie pomoce, których używamy w siodle, na koźle czy przy pracy w ręku są niczym innym jak presją, którą wywieramy na konia w celu wyegzekwowania właściwej reakcji. Nie ma w tym nic złego, jeśli w odpowiednim momencie tę presję wycofamy, ponieważ jej ustąpienie koń odbiera jako nagrodę za prawidłowe wykonanie zadania. Używanie pomocy (np. łydki lub wędzidła) nieprzerwanie, jest karą, czyli czymś w rodzaju ciągłego mówienia „źle”, ponieważ stosujemy presję bez względu na to, jaką mamy od konia reakcję. Stąd możemy mieć konie „do pchania”, uciekające, niesubordynowane a w skrajnych przypadkach opierające się stanowczo każdej próbie ruszenia do przodu. Bo po co, skoro i tak zawsze jest „źle”? 

        Karaniem jest również to, co łagodniej możemy nazwać korektą, czyli każde jednorazowe użycie bata, ostrogi czy mocniejszej łydki, które w efekcie eliminuje niepożądaną reakcję konia. Ponieważ konie pracują „od przerwy do przerwy”, która jest dla nich wyczekiwaną nagrodą, karzące może być również nadmierne przedłużanie pracy.

        Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt. Koń nie rozróżnia, które nasze działania są zamierzone, a które nie. Zapamiętuje i uczy się wszystkiego, co go w naszej obecności spotyka. Dlatego, jeśli podczas treningu koń odczuwa dyskomfort z powodu cisnącego siodła, niedopasowanego wędzidła, źle dobranego wypięcia i „patentów”, którymi jeźdźcy próbują poprawić efekty pracy, mogą się spotkać z efektem odwrotnym, ponieważ wszystko, co kojarzy się z dyskomfortem lub bólem wytworzy reakcję unikania.

Czy karania można uniknąć?

        Uważam, że nie. W praktyce, świadomie lub nieświadomie korygujemy zachowanie koni, kiedy wyznaczamy granice tego co im wolno, a czego nie aprobujemy. Takie postępowanie bywa konieczne dla naszego bezpieczeństwa, ale też dlatego, że brak wyraźnie ustalonych reguł pozbawia konie poczucia bezpieczeństwa wynikającego z mądrego przywództwa. W ten sam sposób konie postępują wobec siebie w stadzie. Jeśli jednak uznamy za konieczne zastosowanie kary, musi to być przemyślane i wyważone, ponieważ zbyt częste lub nieumiejętne karanie ma swoje konsekwencje i skutki uboczne.

Czy na pewno koń wie za co?

        Kara musi nastąpić natychmiast po przewinieniu. Badania pokazują, że w szkoleniu zwierząt optymalny odstęp czasowy między zachowaniem a jego konsekwencją to 0,5 ± 0,25 sekundy. Im bardziej ten czas wydłużysz, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że koń będzie wiedział za co został ukarany. Co więcej, skojarzy wyłącznie to, co przypadkowo wydarzy się w czasie pomiędzy jego zachowaniem a karą (np. podniesienie z ziemi bata). Zwłaszcza w przypadku wyjątkowo dotkliwej kary koń kojarzy z nią miejsce, w którym została wymierzona, osobę, która to zrobiła i wszystkie szczegóły tej sytuacji.

Czy koń wie, co ma zrobić w zamian?

        Jeśli koń poprzez korektę otrzymał informację „źle”, musi w jak najkrótszym czasie otrzymać informację co jest „dobrze”. Inaczej mówiąc, żeby korekta była skuteczna i dała długofalowy efekt konieczne jest przejście od kary do nagrody za reakcję prawidłową. Tylko w ten sposób możesz być wobec konia fair, ponieważ dajesz mu wybór właściwego zachowania w przyszłości. Stosowanie korekt w sposób ciągły spowoduje tylko chęć unikania nieprzyjemnych konsekwencji i ogólną niechęć do podejmowania jakiejkolwiek współpracy. Im więcej nieprzyjemnych doznań, tym częściej pojawiają się reakcje obronne (atak, unik lub ucieczka), które dodatkowo powodują zmniejszenie zdolności przyswajania informacji i wpływają negatywnie na proces uczenia się. W skrajnych przypadkach ciągłe i intensywne karanie może być przyczyną wyuczonej bezradności, fobii lub agresji.

Za co nie możesz karać?

        Korygować możesz jedynie to, co koń może zmienić, czyli jego zachowanie. Niemożliwe do modyfikowania są cechy temperamentu, więc z nimi walczyć nie należy. Koń nie jest w stanie również powstrzymać emocji. Karanie go za to, że się czegoś boi jest nie tylko bezcelowe ale również nieetyczne, ponieważ strach nie jest zachowaniem i nie podlega kontroli. Wprawdzie wynikającym ze strachu zachowaniem może być np. uskakiwanie lub ucieczka, ale karanie zestresowanego konia może tylko ten stres spotęgować.

        Trudnym zadaniem jest eliminowanie niewłaściwego zachowania konia, które zostało wcześniej utrwalone. Surowa kara może wprawdzie czasowo je stłumić dając wrażenie poprawy, jednak pozostanie w jego repertuarze, przez co w długofalowym rozrachunku karanie okaże się nieskuteczne. Można jedynie utrzymać efekt stłumienia stale i konsekwentnie stosując siłowe rozwiązania, co z kolei może wywołać reakcje obronne, lękowe i przewlekły stres, a i tak zaprzestanie karania spowoduje nawrót niepożądanego zachowania. Z tego powodu eliminowanie wcześniej wyuczonych reakcji będzie skuteczniejsze, jeśli zamiast „oduczania” zastosujesz „przeuczenie”, czyli skupisz się na nagradzaniu reakcji właściwych.

Pułapka karania

         Jeśli już postanowisz, że wyeliminujesz nieposłuszeństwo konia wyłącznie za pomocą kary musisz pamiętać, że nawet jednorazowe odstępstwo od jej wymierzenia stanowi swoistą nagrodę w postaci braku nieprzyjemnych konsekwencji. Tego typu „nagroda” jest przez konie bardzo dobrze zapamiętywana i może łatwo spowodować efekty przeciwne do zamierzonych. Żeby tak się nie stało, kara musi być nieunikniona i dlatego powinna być stosowana regularnie za każdym razem, gdy wystąpi niepożądane zachowanie. Pułapką jest powstanie konieczności stałego, siłowego kontrolowania. Dotychczasowe badania nad uczeniem się zwierząt nie dały dowodów na to, że stosowanie kar skutkuje wyższym poziomem posłuszeństwa, natomiast udowodniono, że szkolenie przez nagradzanie daje mniej problemów behawioralnych.

 Uwaga! Możesz stracić kontrolę!

        Konie dążą do komfortu, więc żeby go uzyskać mogą próbować ominąć karę lub się jej przeciwstawić. Jeśli to choć w niewielkim stopniu okaże się skuteczne, koń próbuje coraz pewniej przejmować kontrolę nad jeźdźcem. Jest to często błędnie interpretowane jako „dominacja” lub „cwaniactwo”, a tymczasem koń jedynie próbuje poradzić sobie z niewygodną sytuacją sprawdzając, na ile daleko może się posunąć. Co więcej, najczęściej robi to nie z chęci dominacji, a… ze strachu przed karą. Próby „zdominowania” takiego konia nakręcają spiralę siłowych działań wobec niego a praca zamienia się w ciągłą konfrontację.

Emocje są złym doradcą

        Brak obiektywizmu i umiaru w wymierzaniu kary, poczucie triumfu a także gniew, impulsywność i frustracja wywołana poczuciem porażki mogą spowodować że kara będzie nieadekwatna do przewinienia, wymierzona w złym momencie, wielokrotna czy przedłużana podczas gdy nieposłuszeństwo już ustało. Działając w emocjach kwestionujesz w oczach konia swoją nadrzędną pozycję w hierarchii, okazujesz bezsilność i prowokujesz do konfrontacji. Musisz być zawsze konkretny i zdecydowany. Nie triumfuj, a skoncentruj się na rozwiązaniach. Uzbrój się w cierpliwość, ponieważ niektóre zmiany wymagają nawet miesięcy pracy. Szybkie efekty mogą być spektakularne ale z pewnością są nietrwałe.

        Jest czasem bardzo trudne przyznanie, że sami nieświadomie przyczyniamy się do niechcianego zachowania i żeby zmienić konia, w pierwszej kolejności musimy zmienić swoje własne postępowanie lub przekonania. Mamy też skłonność do uczłowieczania zwierząt, podejrzewając je o złośliwość, zamierzone działanie, upór, lenistwo, głupotę. Konie nie są ludźmi i nie działają w sposób do tego stopnia przemyślany. Zdobądź się więc na odwagę, żeby nie mieć patentu na rację i unikaj pochopnych wniosków. Spokojna analiza rozjaśnia i pomaga podjąć mądre działania.

Źródła:

Hockenhull, J., Creighton, E. (2013). Training horses: Positive reinforcement, positive punishment, and ridden behavior problems. Journal of Veterinary Behavior,  Vol 8, Issue 4, Pages 245-252.

Różacka, H. (2015). Skuteczność oraz konsekwencje behawioralne karania pozytywnego w szkoleniu i terapii zaburzeń zachowania psów. Niepublikowana praca dyplomowa, Collegium Humanitatis, Warszawa.

Sidman, M. (1989). Coercion and Its Fallout. Boston: Authors Cooperative.

Solomon, Richard L. (1964). Punishment. American Psychologist, 19, 239-253.

Zdjęcie: ze zbiorów autorki

Ten post ma 2 komentarzy

Dodaj komentarz

Zamknij